RYNEK PRACY LIPIEC-WRZESIEŃ 2009 – POLSKA
Raport serwisu Szybkopraca.pl
Na początku trzeciego kwartału 2009 roku napłynęły do Polski złe informacje ze Stanów Zjednoczonych. Stopa bezrobocia w tym kraju wzrosła w lipcu do 9,5 proc. i była najwyższa od 26 lat. W Polsce liczba bezrobotnych zwiększa się z miesiąca na miesiąc, jednak z danych wynika, że w naszym kraju wzrasta liczba inwestycji, wciąż rośnie PKB, co jest dobrym sygnałem dla gospodarki i przedsiębiorców. Jak jednak przedstawiają się dane dotyczące rynku pracy?
W trzecim kwartale 2009 roku w serwisie rekrutacyjnym Szybkopraca.pl ukazało się ok. 6 400 ogłoszeń o wolnych stanowiskach pracy. Po przeanalizowaniu danych okazało się, że nadal utrzymuje się wysoka oglądalność ogłoszeń, maleje natomiast reakcja na nie, czyli średnia ilość wysłanych aplikacji na jedno stanowisko. Zmianie uległ także odsetek ogłoszeń z poszczególnych regionów kraju. Warto również zwrócić uwagę na zatrudniające branże i najbardziej pożądane zawody na rynku pracy. Dane pokazują, że zwiększa się ilość stanowisk związanych z elastycznymi formami zatrudnienia.
Oglądalność ogłoszeń nadal wysoka
Statystyki oglądalności ogłoszeń w poszczególnych województwach pokazują, że nadal wielu Polaków szuka pracy i interesuje się ofertami. Oglądalność ogłoszeń w całej Polsce wyniosła średnio 429 odsłon przypadających na jedno ogłoszenie. Regionem, gdzie chciałoby pracować najwięcej osób, jest województwo śląskie (529 odsłon). Na kolejnych miejscach znalazło się województwo pomorskie (505 odsłon) i zachodniopomorskie (498 odsłon). Najmniejszą popularnością cieszyło się województwo opolskie (271 odsłon), lubelskie (335 odsłon) i warmińsko-mazurskie (343 odsłony).
Z danych dotyczących oglądalności wynikają dwa trendy. Z jednej strony, w województwach, gdzie sytuacja ekonomiczna jest dobra, oglądalność jest wysoka. Mowa o województwie śląskim i pomorskim. Śląsk jest miejscem, gdzie migruje dużo osób ze względu na umiejscowienie tam wielu zakładów przemysłowych, w których szanse na zatrudnienie mają specjaliści od technologii i pracownicy fizyczni. Pomorze to z kolei region, gdzie można znaleźć pracę sezonową. W okresie letnim pracy szukają tam nie tylko miejscowi, ale też osoby z okolicznych województw. Na wysokim poziomie utrzymuje się też oglądalność na Mazowszu. Ten fakt nie powinien dziwić ze względu na obecność Warszawy w tym regionie. Pomorze, Śląsk i Mazowsze pozostają więc regionami, gdzie Polacy będą najchętniej migrować w dobie spowolnienia gospodarczego.
Uwagę zwraca także wysokie miejsce województwa zachodniopomorskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego w rankingu oglądalności ofert pracy. Są to regiony, gdzie stale rośnie stopa bezrobocia i we wszystkich tych lokalizacjach wynosi ponad 10 proc. Można więc wywnioskować, że w tych województwach sytuacja pracowników w trzecim kwartale pogorszyła się na tle, że zaczęli bardziej aktywnie poszukiwać pracy. Nadal jednak mają nadzieję na znalezienie nowego zatrudnienia w miejscu swojego aktualnego zamieszkania lub w jego pobliżu.
Jeśli przyjrzeć się województwom, które uplasowały się na ostatnich miejscach rankingu, okaże się, że znalazły się tam dwa regiony należące do tzw. ściany wschodniej. Jeśli Lubelszczyzna w pierwszym półroczu 2009 roku była na pierwszym miejscu pod względem oglądalności, to w trzecim kwartale znalazła się już na piętnastej pozycji. Na ostatnich miejscach znajduje się też województwo warmińsko-mazurskie i opolskie, gdzie oglądalność była niska również w poprzednich miesiącach. Na ostatnich pozycjach znalazły się regiony, w których oferty pracy są mało atrakcyjne dla mieszkańców lub nie odpowiadają ich wykształceniu i zdobytym umiejętnościom. Osoby stamtąd pochodzące będą najbardziej skłonne do migracji.
Rys. 1: Średnia liczba odsłon ofert pracy wg województw
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Gdzie chcemy pracować?
Jeśli przeanalizujemy dane o średniej reakcji na ogłoszenia w poszczególnych województwach, okaże się, że najwięcej osób poszukuje pracy w województwie śląskim i łódzkim (średnio po 7 CV wysłanych na jedno ogłoszenie) oraz zachodniopomorskim, wielkopolskim i mazowieckim (po 6 CV na jedno ogłoszenie). Wśród województw z najmniejszą ilością CV na jedno wolne stanowisko, znalazło się województwo opolskie (średnio 2 CV na jedno ogłoszenie) oraz lubelskie, podlaskie i małopolskie (średnio po 3 CV na jedno miejsce).
Okazuje się, że wspomniane powyżej województwa, pod względem oglądalności i reakcji na ogłoszenia, znajdują się na porównywalnych pozycjach. Zainteresowanie ofertami z poszczególnych regionów pokrywa się z reakcją na ogłoszenia.
Na pierwszych miejscach pod względem oglądalności i reakcji znalazło się Mazowsze, Śląsk, Wielkopolska i województwo łódzkie. Zatrudnienia szukają tam zarówno mieszkańcy danego województwa, jak i osoby z innych regionów kraju. To może sprzyjać migracjom.
Województwa, które znalazły się na ostatnim miejscu pod względem średniej reakcji na ogłoszenia (Podlasie, Lubelszczyzna, Opolszczyzna), są regionami, gdzie widoczny jest brak perspektyw na zatrudnienie w miejscu zamieszania.
Rys. 2: Średnia liczba CV przesłanych na jedną ofertę wg województw
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Jakie regiony wiodą prym w ofertach pracy?
Przyjrzyjmy się danym dotyczącym odsetka ogłoszeń z poszczególnych województw. W trzecim kwartale 2009 roku najwięcej ogłoszeń pochodzi z województwa dolnośląskiego (16 proc.), mazowieckiego (14 proc.) i śląskiego (14 proc.). W dobrej sytuacji znajdują się także mieszkańcy województwa małopolskiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego, z których pochodziło po 6 proc. ogłoszeń. Mieszkańcy Podlasia mogą przejrzeć 1 proc. ogłoszeń, natomiast do osób pochodzących z Warmii i Mazur, Lubelszczyzny i województwa świętokrzyskiego adresowanych jest po 2 proc. ofert pracy.
Dane pokazują, że kryzys zaczyna przybierać charakter regionalny. Tam, gdzie rozwinięty jest sektor przemysłu i usług, o pracę będzie łatwiej nawet w dobie stagnacji gospodarczej. Z kolei w regionach rolniczych i ze słabo rozwiniętą gospodarką, miejsc pracy będzie ubywać, a stopa bezrobocia będzie nadal rosnąć.
W jaki sposób jest więc definiowany kryzys przez mieszkańca Dolnego Śląska i Podlasia? Trzeba zauważyć, że te osoby znajdują się w zupełnie innej sytuacji. Mieszaniec regionu, w którym są spore szanse na znalezienie nowego zatrudnienia będzie dość optymistycznie patrzył na obecną sytuację na rynku pracy. Jeśli jednak postawić się w sytuacji świeżo upieczonego absolwenta, którejś z uczelni we wschodnim regionie Polski, można dojść do wniosku, że z jego punku widzenia sytuacja na rynku zmusza go do podjęcia pracy fizycznej w miejscu zamieszkania lub szukania zatrudnienia z dala od domu. W tych dwóch przypadkach kryzys będzie definiowany zupełnie inaczej.
Rys. 3: Odsetek ofert pracy wg województw
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Nadal zatrudnia budownictwo
Nie zaskakuje struktura ofert, wynikająca z podziału ogłoszeń pracy na branże. Z budownictwa pochodzi 15 proc. wszystkich ofert, które zostały zamieszczone w serwisie Szybkopraca.pl w trzecim kwartale 2009 roku. Na ten wynik składa się zwiększenie ilości inwestycji infrastrukturalnych i komercyjnych. Wiele z nich jest dofinansowanych przez środki unijne. Sprzyja to zwiększaniu zatrudnienia w tej branży.
W trzecim kwartale 2009 roku dużo ofert pochodziło także ze sprzedaży (9 proc.). W dobie spowolnienia dobry sprzedawca jest na wagę złota. Osób zajmujących się promocją zawsze jest mniej, niż pracowników generujących ostateczne zyski firmy, czyli sprzedawców.
Naturalnym jest również fakt, że w trzecim kwartale 6 proc. ofert pochodziło z branży edukacyjnej. Okres wakacyjny jest czasem, w którym poszukiwani są nauczyciele szkół państwowych, wykładowcy, eksperci pracujący dla firm szkoleniowych i lektorzy w szkołach języków obcych.
Na kolejnym miejscu uplasowały się usługi (6 proc.). W przypadku Polski przez wiele lat sektor usług był niedorozwinięty i wzrost jego udziału w PKB jest naturalny i korzystny. Rozwijającą się branżą jest również handel. W ostatnim kwartale odnotowano wzrost sprzedaży detalicznej, co jest powodem sześcioprocentowego odsetka ofert właśnie z tej branży.
Niedobór i kłopoty z rekrutacją specjalistów od nauk ścisłych i technologii to powód dużej liczby ofert z produkcji (6 proc.). Na uwagę zasługuje też pięcioprocentowy odsetek ogłoszeń dla finansistów. Jest to nadal bardzo dobry wynik, w szczególności, że to w tej branży rozpoczął się kryzys gospodarczy.
Rys. 4: Odsetek ofert pracy w Polsce wg najpopularniejszych branż
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Pracownicy administracyjni będą mieć problemy
Spójrzmy na podział ofert ze względu na zawody. Największy odsetek ofert pracy kierowany jest do pracowników fachowych i fizycznych (27 proc.). Jest to naturalne, gdyż właśnie te osoby stanowią największą część rynku. Na drugim miejscu uplasowali się specjaliści z wykształceniem ścisłym i technicznym (20 proc.). Spory odsetek ofert pracy dla pracowników z tego rodzaju umiejętnościami to stała tendencja na polskim rynku pracy, który od wielu lat charakteryzuje się strukturalnym niedopasowaniem – uczelnie kształcą zbyt wielu humanistów i za mało osób z wykształceniem technicznym. Wśród pracowników fizycznych i absolwentów uczelni technicznych problem bezrobocia praktycznie nie istnieje.
Kolejne pożądane zawody to handlowcy (10 proc.) i sprzedawcy (12 proc.). Na uwagę zasługuje spory odsetek ogłoszeń dla nauczycieli, lektorów, korepetytorów i szkoleniowców (7 proc.). Trzeci kwartał jest najczęściej okresem poszukiwań nowej kadry wszystkich placówek: prywatnych, państwowych, szkół pomaturalnych, ale też firm szkoleniowych i szkół języków obcych. W związku z tym widoczna jest sezonowość w liczbie ofert pracy dla tej grupy. Nie będzie dziwił spadek liczby ofert w ciągu trwania roku akademickiego i szkolnego.
Na kolejnym miejscu uplasowali się pracownicy usług (6 proc.) oraz finansów i bankowości (5 proc.). Najmniejszy odsetek ofert skierowany był do kadry zarządzającej i konsultantów (4 proc.) oraz pracowników biurowych i administracyjnych (1 proc.).
Rys. 5: Odsetek ofert wg poszukiwanych zawodów
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Nadal mało ofert pracy dla specjalistów
Jak się okazuje, podobnie jak w pierwszym półroczu 2009 roku, na polskim rynku pracy nadal utrzymuje się tendencja poszukiwania przez pracodawców większej ilości szeregowych pracowników (71 proc.) niż wykwalifikowanych specjalistów (23 proc.). Pracodawcy rzadziej poszukują wykwalifikowanych specjalistów, ponieważ ich rotacja w czasie spowolnienia jest mniejsza. Firmy niechętnie ich zwalniają, gdyż nawet okresowe pogorszenie koniunktury nie uzasadnia zwalniania wykwalifikowanego i przeszkolonego fachowca. Z kolei duży odsetek ofert dla szeregowych pracowników jest generowana przez ogłoszenia przeznaczone dla osób z wykształceniem zawodowym, handlowców, sprzedawców.
Odsetek ofert dla kierowników działów wyniósł 6 proc., a dla dyrektorów oddziałów i kadry zarządzającej po 1 proc. Taki odsetek ogłoszeń dla pracowników wyższego szczebla jest oczywisty, gdyż w każdym przedsiębiorstwie jest mniej zarządzających niż zarządzanych.
Warto wspomnieć o sytuacji absolwentów, wśród których najszybciej rośnie stopa bezrobocia. Trzeci kwartał 2009 roku był okresem, kiedy świeżo upieczeni magistranci zaczęli rejestrować się w urzędach pracy. Ich sytuacja jest trudna, ponieważ nie mają jeszcze doświadczenia zawodowego. Pracodawcy są natomiast skłonni do zatrudniania osób, z co najmniej rocznym lub dwuletnim stażem pracy. Absolwenci są więc grupą, której sytuacja na rynku pracy będzie najtrudniejsza.
Rys. 6: Odsetek ofert pracy wg pozycji w firmie
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Kto szuka w Polsce pracy?
Podobnie jak w pierwszym półroczu 2009 roku, w trzecim kwartale grupą najintensywniej poszukującą pracy są wykwalifikowani specjaliści, którzy wysłali średnio 9 CV na jedno wolne stanowisko pracy. Choć są oni niechętnie zwalniani, to grupa ta odczuwa zmianę sytuacji w firmach. Pracodawcy najczęściej najpierw starają się szukać oszczędności w postaci ograniczenia ilości szkoleń, wyjazdów służbowych i innych profitów. To wpływa na spadek motywacji specjalistów i być może zachęca do poszukiwania nowego zatrudniania.
Drugą grupą poszukującą pracy są szeregowi pracownicy. Ich rotacja jest większa. Przedstawiciele tej grupy wysłali średnio 7 CV na jedno stanowisko. Ponieważ odsetek ofert pracy skierowanych dla tej grupy jest największy, to osoby te mają większe szanse na znalezienie pierwszej pracy lub zmianę pracodawcy.
Aktywni w poszukiwaniu pracy są również kierownicy oddziałów lub grup (średnio 6 wysłanych CV na jedno ogłoszenie). Kadra zarządzająca wysłała 3 CV na jedno ogłoszenie, a dyrektorzy oddziałów 2.
Rys. 7: Średnia liczba wysłanych CV na jedną ofertę wg pozycji w firmie
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
Zwiększenie liczby ofert na umowę zlecenie
Dane wykazały, że zwiększyła się ilość ofert pracy na umowę zlecenie (15 proc.) oraz część etatu (8 proc.). Odsetek pracy sezonowej wyniósł 3 proc. ze względu na okres wakacyjny. Jednak najwięcej pracodawców nadal chce zatrudniać na cały etat (73 proc.).
Sytuacja gospodarcza powoduje, że pracodawcy zaczynają stosować elastyczne formy zatrudnienia. Nie chcą na stałe wiązać się z pracownikiem. Forma zatrudnienia na umowę o dzieło bądź zlecenie lub działalność gospodarczą powoduje, że łatwiej jest zrezygnować ze współpracy z pracownikiem. Dzięki temu pracodawcy mogą szukać oszczędności w firmach.
Takie zjawisko powoduje też ciągły wzrost rynku pracy tymczasowej. W dobie spowolnienia gospodarczego jest to bardzo wygodna dla firm forma zatrudnienia. Osoby dokonujące inwentaryzacji lub wykładające towar w supermarketach, operatorzy, pracownicy produkcji mogą być zatrudnieni za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, co powoduje, że firmy oszczędzają na procesie rekrutacji, kosztach szkolenia i ubezpieczenia, a przede wszystkim mogą szybko dostosowywać ilość pracowników do aktualnego zapotrzebowania na pracę Rynek pracy tymczasowej będzie korzystał na okresie stagnacji.
Rys. 8: Odsetek ofert wg wymiaru/formy pracy
Źródło danych: www.szybkopraca.pl
x x x
Jeśli przytoczymy dane dotyczące wysokości stopy bezrobocia w trzecim kwartale 2009 roku, przekonamy się, że czynnik ten ciągle wzrasta – w lipcu wyniósł 10,7 proc., w sierpniu 10,8 proc., a we wrześniu wzrósł do 11 proc. Systematyczny wzrost stopy bezrobocia nie jest pocieszający, jednak na rynku widać już pierwsze oznaki ożywienia. Koniec września przyniósł wzrost liczby ofert pracy w stosunku do sierpnia. Wciąż mamy do czynienia ze spadkami produkcji przemysłowej, jednak są one coraz mniejsze. PKB w Polsce nadal rośnie, wprawdzie na poziomie 1,1 proc., ale oznacza to, że naszemu krajowi nie grozi głęboka recesja.
Jaki wpływ mają te dane na rynek pracy? Oznaki ożywienia są jeszcze bardzo delikatne, więc pracodawcy nadal boją się zatrudniać. Rynek pracy reaguje zawsze z opóźnieniem na pozytywne symptomy. Nadal czeka nas systematyczny wzrost bezrobocia, a na poprawę sytuacji będziemy musieli jeszcze zaczekać.
Kontakt w sprawie raportu:
Justyna Kostrzewska
tel. 662-873-037
